Walentynkowe muffiny marchewkowo-bananowe

222

Jeżeli w dalszym ciągu zastanawiacie się jaką słodką niespodziankę sprawić swojej drugiej połówce z okazji dnia zakochanych lub sami macie ochotę zjeść coś pysznego to dobrze się składa, ponieważ mam dla Was propozycję nie do odrzucenia. Zapraszam na zdrowe muffiny marchewkowo-bananowe – zapewniam, że nie poprzestaniecie na jednej. Uwaga! Znikają równie szybko jak powstają.

Ten zdrowy przysmak zyskuje przede wszystkim dzięki obecności marchewki (startej na średniej tarce) – dzięki czemu jest przyjemnie wilgotny i banana (rozgniecionego widelcem), który dodatkowo dosładza nam deser i w jakimś stopniu zastępuje masło (dzięki czemu możemy dodać mniej tych niesprzyjających sylwetce składników).

Początkowo podchodziłam do zrobienia tych babeczek dość sceptycznie… jak do wszystkich słodkości, które w przepisie zawierały marchew. Trwałam w przekonaniu, że marchewka jest dodatkiem tylko i wyłącznie do dań obiadowych. Na szczęście dzięki tym muffinkom zmieniłam swoje zdanie na ten temat o 180 stopni. Jak już wcześniej wspomniałam, dzięki niej nasze ciasto zyskuje na wspaniałej, wilgotniej strukturze i puszystości, którą po upieczeniu aż chce się natychmiast pochłonąć.

Muffinki o których mowa to deser całoroczny. Można się nimi raczyć saute – zajadać jeszcze gorące wyjęte z kolorowej papilotki, bądź z pysznymi dodatkami. Ja dziś proponuję udekorowanie babeczek kremem orzechowo czekoladowym, czyli wszystkim dobrze znaną nutellą. Równie dobrze można przygotować krem do babeczek na bazie bitej śmietany w połączeniu z białą czekoladą, bądź serkiem mascarpone. Wówczas nasze wypieki zyskają bardziej wywornego charakteru i tak pięknie przystrojone, można je podawać w formie babeczkowego tortu. W tym przypadku można zaszaleć ze swoją inwencją twórczą i puścić wodze fantazji. Efekty mogą okazać się oszałamiające.

Poniżej przedstawiam moją koncepcję na słodki walentynkowy prezent, który z pewnością zachwyci Waszych bliskich.

-Składniki i przepis na 12 sztuk –

- 1 średni dojrzały banan

- 2 średnie marchewki (bądź 1 duża)

- 60g masła

- ¾ szklanki cukru (może być trzcinowy)

- 1 ½ szklanki mąki tortowej

- 1 cukier wanilinowy

- 1 ½ łyżeczki cynamonu (jeśli się lubi mocno cynamonowy aromat można więcej)

-  1 łyżeczka proszku do pieczenia

- ½ łyżeczki sody oczyszczonej

- szczypta soli dla przełamania smaków

- 2 jajka

- 50g śmietany (ja zastępuję śmietanę jogurtem naturalnym, wówczas babeczki są jeszcze lżejsze)

-Wykonanie-

Na początek rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i przygotowujemy foremki. Mogą to być papierowe papilotki włożone uprzednio w specjalną formę, bądź też specjalne silikonowe foremki wielokrotnego użytku. Ja ostatnio pokusiłam się i zakupiłam właśnie te z silikonu i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona. Foremek nie trzeba natłuszczać, ciasto nie przywiera, po zjedzeniu zawartości wystarczy przemyć ciepłą wodą i są gotowe na następne wypieki.

Kolejnym krokiem w procesie twórczym naszych babeczek jest przygotowanie suchych składników. Najpierw przesiewamy mąkę, dodajemy do niej cukier, cukier wanilinowy, proszek do pieczenia, sodę, oraz cynamon i wszystko razem mieszamy. Następnie ścieramy na średniej tarce marchewkę oraz widelcem rozgniatamy banana (możemy rozdrobnić też w blenderze). Masło należy rozpuścić na małym gazie. W drugiej misce łączymy jajka ze śmietaną (opcjonalnie jogurtem) po czym dodajemy ostudzone masło. Kolejny krok to połączenie składników suchych z masą jajeczno-śmietanową. Mieszamy dokładnie wszystkie elementy następnie dodajemy startą marchewkę i rozgniecionego banana i powtórnie mieszamy. Nasze ciasto powinno być gęste.

Tak przygotowaną masę rozkładamy do papilotek/foremek do ¾ wysokości, tak aby nasze babeczki miały szansę pięknie wyrosnąć.

Pieczemy około 25 minut (w 180 stopniach) aż do uzyskania pięknego złotego koloru, następnie dekorujemy według własnego uznania i pomysłowości albo… zjadamy od razu. Po około 20 minutach cudowny zapach unoszący się w całej kuchni sprawi, że nie będziecie się mogli doczekać aby ich spróbować!

Tekst i zdjęcie: Paulina Kasprzyk

Znajdziecie nas na fb: MINTS

The following two tabs change content below.

Mariusz Majta

Rocznik 89'. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Miłośnik motoryzacji. Każdą wolną chwilę poświęcam na pisanie. Odwiedzam zloty motoryzacyjne i często piszę o nich na blogu. Dodatkową pasją jest fotografia motoryzacyjna - lubię jechać do kogoś sfotografować jego projekt i porozmawiać o pasji. Efekty mojego hobby można śledzić nie tylko tutaj, ale również na fp: Cztery Kółka Mariusz Majta.

Ostatnie wpisy Mariusz Majta (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>