TuningKingz – robimy to, co lubimy

10670145_845553458789970_7886452450276664916_n

Scena tuningowa się zmienia. Nie od dziś, a od lat. Co rusz słyszy się o nowych prądach, trendach napływających z różnych kierunków. Chyba każdy chciał bądź w dalszym ciągu pragnie mieć w posiadaniu przerobiony samochód. Wiadomo, że jest to proces niezwykle pracochłonny, zmuszający do ponadprzeciętnej (momentami) cierpliwości i próby. Są też tacy, którzy próbują tworzyć znacznie więcej. I o tym między innymi mówił mi Kuba Beltrani – jeden założycieli TuningKingz!

M.M: Kilka słów o Tobie – kim jesteś, gdzie mieszkasz, czym zajmujesz się na co dzień, a czym w wolnej chwili?

K.B: Siema. Jestem Kuba, mieszkam w Wieliczce i zajmuję się szeroko pojętym tuningiem samochodów.  W wolnej chwili, kiedy już ją mam, staram się spędzać czas aktywnie, śmigam na siłkę, w zimie nie odpuszczam świeżego puchu na snowboardzie, no i jeszcze w tym wszystkim pasuje znaleźć trochę czasu dla kochanej żony i dwóch psów ;)

M.M: Skąd wziąłeś się na scenie tuningowej?

K.B: Z 13-14 lat temu zbudowałem swój pierwszy, całkiem gruby samochód, pojechałem na pierwszy zlot w Krakowie pod Plazą.

M.M: Pamiętasz swój początek z motoryzacją?

K.B: Mój ojciec odkąd pamiętam grzebał przy jakichś trupach w garażu. Miał 5 garbusów zrobionych od podstaw, zawsze trzymałem mu latarkę i podawałem klucze. Wtedy nie do końca to lubiłem, ale myślę, że gdzieś tam pomiędzy płaską dziesiątką a nasadową siedemnastką dopadł mnie ten wirus.

M.M: Kim byłeś zanim wsiąkłeś w TuningKingz „na dobre”?

K.B: Gościem, który wszystkich wk****ł, bo sprzątał im sprzed nosa większość pucharów ze zlotów ;)

11886193_508619675964863_743660404234481972_oM.M: W jaki sposób doszło do powstania? Ktoś pomagał „na starcie”?

K.B: TK powstało w odpowiedzi na potrzeby rynku i środowiska. Z Kacprem wpadliśmy na pomysł, żeby w jednym miejscu, pod jednym brandem zebrać wszystkie pomysły na zbudowanie kompleksowego projektu.

M.M: Kto oprócz Ciebie tworzy TuningK?

K.B: Od początku siedzimy w tym z Kacprem, a z czasem przychodzi coraz więcej nowych osób, zajmujących się swoimi działami TK. Nie próbujemy nawet udawać, że znamy się na wszystkim. Skupiamy wokół TK ludzi, będących specjalistami w swoich dziedzinach, żeby zagwarantować klientom najwyższą jakość usług.

M.M: Po co człowiek zajmuje się samochodami?

K.B: Żeby nie wydawać wszystkiego na dz***ki i koks ;)

M.M: Czym obecnie zajmuje się TuningKingz?

K.B: Od zawsze zajmuję się organizacją naszych eventów, bo TK to w końcu nie tylko tuning sam w sobie, ale też imprezy. Ostatnio natomiast moim nowym tematem jest wrapping. Otworzyliśmy wraz z Muchą nową firmę – Wrap Collabo, gdzie będziemy się starać oklejać folią najciekawsze projekty, jak również i cywilne samochody. Chcemy popularyzować wrapping jako świetną alternatywę dla ponownego lakierowania i drogę, dzięki której można uzyskać totalnie niedostępne dla farby efekty.

M.M: Jak dzisiaj buduje się swoją markę? – liczy się pomysł, strategia, szczęście?

K.B: Wszystko to, plus zaangażowanie. Bez zaangażowania na 100% nic z tego nie będzie. Na równi z nim postawiłbym też profesjonalizm i podejście do klienta.

M.M: Wasz funpage polubiło ponad 75 tysięcy użytkowników – spodziewałeś się tego?

K.B: Spodziewałem się miliona, więc jestem srogo zawiedziony ;) A tak serio – jasne. TK to już międzynarodowa społeczność na FCB, więc taki rozwój to normalna kolej rzeczy. Liczymy na więcej!

M.M: Czym w takim razie jeździ sam założyciel?:)

Toyotą Rav 4 żony. Moje projekty budują się w bólach od lat, mam coraz mniej czasu, żeby ich pilnować. Po kilku latach wróciłem do BMW, priorytetem jest Z4, które nawet w tym roku było w stanie zrobić kilkaset kilometrów. Jednak dość gruba zabawa w performance daje w d*** i na finalną wersję będzie trzeba jeszcze chwilę poczekać. Drugim, równoległym projektem jest E28 mojej żony, które staram się utrzymać w jak najbardziej klasycznym stylu, choć również ostatnio brakuje czasu żeby sfinalizować tę przebudowę.

11218200_989444227734225_1898316472320043033_oM.M: Jako założyciel i organizator na „stówę” stawiasz sobie nowe cele i wyzwania. Jak sobie z tym radzisz? Bo trzeba przyznać, że poprzeczka wisi już wysoko!

K.B: Wiesz, z czasem przychodzi już taki moment, że presja przestaje mieć znaczenie. Robimy to co lubimy, to co umiemy i staramy się to robić jak najlepiej. Hejteriada jest potężna, ale generalnie mam to w d***. Trzeba robić swoje i nie oglądać się na innych. Najbardziej chorą opcją w tym środowisku jest to, że jeśli udaje ci się zarabiać na własnej pasji, to jesteś już w oczach pewnej grupy idiotów „bucem skończonym”. W niektórych środowiskach wciąż panuje pogląd, że pewne rzeczy trzeba robić z pasji, dla idei. Boli ich to, że ktoś potrafi robić jakieś tam pieniądze na tym, na co pracował przez dekadę.

M.M: Który ze zlotów/imprez najtrwalej zapadł Ci w pamięci?

K.B: Zapewne te, których dziwnym trafem nie pamiętam. Nie no, było tyle grubych imprez, że ciężko teraz coś tutaj przytoczyć, ale na bank nie zapomnimy drugiej wyprawy do Budapesztu na AMTS i melanżu w Jacuzzi z Fuel Girls.

M.M: Jak prowadzi się obecnie imprezy samochodowe, a jak było kiedyś? To te same emocje? Identyfikujesz się z Jakubem z początków działalności? Czy raczej do tego nie wracasz?

K.B: Nie mów do mnie Jakub, bo się czuje przez to jeszcze starszy niż jestem ;) Technicznie nie zmieniło się nic, ciągle gada się do mikrofonu w końcu. Jednak zdecydowanie zmieniło się podejście ludzi. Dziś coraz mniej osób bije się o puchary, coraz większa grupa ludzi przyjeżdża na imprezy dla chillu, odetchnąć od szarości tygodnia w robocie. Dawniej, bez kitu, ludzie potrafili się tłuc o miejsca na podium, dziś większość ma to głęboko gdzieś. I całe szczęście.

M.M: Kto zajmuje się selekcją projektów na zloty? To specjalnie powołani sędziowie? Czy robicie to sami?

K.B: Jeżeli chodzi o nasze imprezy, robimy to sami. W końcu, skoro to nasza zabawa, to mamy prawo zaprosić na nią kogo chcemy. Często te wybory są dla wielu niezrozumiałe, w takim wypadku – cóż, to już nie nasz problem ;)

M.M: Uchyl rąbka tajemnicy – plany, cele, pomysły, rozwiązania na 2016 to?:)

K.B: Wrap Collabo – to projekt, któremu teraz poświęcam całą uwagę i liczę na to, że ta firma stanie się w ciągu kilku lat czołową placówką wrapperską na naszym rynku. Także, jeśli chcecie zmienić coś w swoim samochodzie, zacznijcie od koloru, zapraszamy!

Znajdziecie nas na FB: MINTS oraz Cztery Kółka Mariusz Majta

10641070_776022992436279_6862313205590794242_n

 

The following two tabs change content below.

Mariusz Majta

Rocznik 89'. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Miłośnik motoryzacji. Każdą wolną chwilę poświęcam na pisanie. Odwiedzam zloty motoryzacyjne i często piszę o nich na blogu. Dodatkową pasją jest fotografia motoryzacyjna - lubię jechać do kogoś sfotografować jego projekt i porozmawiać o pasji. Efekty mojego hobby można śledzić nie tylko tutaj, ale również na fp: Cztery Kółka Mariusz Majta.

Ostatnie wpisy Mariusz Majta (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>