Tiziano Terzani – świadek upadku radzieckiego imperium (część pierwsza)

Tiziano-Terzani

Dobranoc, Panie Lenin! Tiziano Terzaniego powstało w 1992 roku. Po polsku książka ukazała się w roku 2011. Na razie niewiele jest polskojęzycznych prac, które jej dotyczą. Już na pierwszej karcie Terzani określa perspektywę, z jakiej opisywać będzie swoją podróż po ziemiach ZSRR, które właśnie w trakcie tej podróży stało się byłym ZSSR.
Byłem świadkiem tego samego zjawiska: powolnego schyłku komunizmu widzianego oczami tych, którzy weń wierzyli, i tych, którzy padli jego ofiarą, żyjących teraz w ubóstwie pośród zgliszczy, jakie pozostawił po sobie ów dramat .

Dla reportera będzie zatem ważne wszystko to, co wiąże się z upadkiem systemu komunistycznego i jego idei, które przed laty zafascynowały tak wielu ludzi. Podkreśla, że jego wyprawa na radzieckie terytorium nie była wcześniej planowana. Określa ją mianem „nieoczekiwanej podroży”. Początkowo był to pomysł ekspedycji wzdłuż rzeki Amur. Wtedy reporter myślał jedynie o tym, by przebyć drogę z punktu A do punktu B. Przeznaczył na ten cel dwa tygodnie.

Życie postanowiło inaczej. Podróżował dwa miesiące. Stał się świadkiem upadku radzieckiego imperium. Podczas rejsu na wodnej granicy między Chinami a Związkiem Radzieckim towarzyszyli mu: tłumacz – dziennikarz Sasha z Moskwy, Wołodia – szef wyprawy i korespondent „Komsomolskiej Prawdy”, Nikołaj – redaktor jednej z radzieckich gazet, trzech chińskich dziennikarzy pracujących w gazecie adresowanej głównie do młodzieży oraz Polak, Krzysztof, korespondent z Pekinu.

Każdy dzień ekspedycji wyglądał analogicznie – statek pływał po rzece Amur, natomiast nocą przybijał do portu. To, co najbardziej szokowało Terzaniego, to wygląd hoteli. W oczy rzucały mu się liczne braki w wyposażeniu (np. brak mydła), wygląd pomieszczeń sanitarnych i sypialni. Monotonię wyprawy przerwał komunikat nadany w radiu 19 sierpnia o godzinie trzynastej czterdzieści dwie:
Agencja TASS ogłosiła właśnie, że Gorbaczow z przyczyn zdrowotnych nie może sprawować funkcji prezydenta, a jego obowiązki objął wiceprezydent Janjew. Utworzono Komitet, który teraz przejął władzę, ogłosił stan wyjątkowy na najbliższe pół roku i na niektórych obszarach kraju wprowadził stan wojenny .
Terzani natychmiast zdaje sobie sprawę z doniosłości chwili i niemal natychmiast zaczyna zastanawiać się nad tym, „co zrobić, dokąd się udać, w jaki sposób wydostać się z tego statku, który, owszem, znajduje się na terenie Związku Radzickiego, lecz na drugim końcu kontynentu” . Instynkt doświadczonego dziennikarza nie zawodzi. Chciałby prowadzić w centrum tych historycznych wydarzeń. Tak zrodziła się decyzja o przedłużeniu pobytu na radzieckim terytorium i dodatkowej podróży po nim. Były jednak kłopoty. Pierwszy dotyczył ważności wizy, która pozwalała przebywać Terzaniemu na terenach ZSRR tylko do 3 września. Reporter zaczął więc szukać sposobu na przedłużenie tego terminu. Z pomocą przyszedł mu Wołodia, który dopełnił wszelkich formalności.

Dzięki temu autor Dobranoc, Panie Lenin mógł rozpocząć kolejną część wyprawy. Mimo wielu prób wcześniejszego opuszczenia statku i dostania się na lotnisko, nie udało mu się skrócić rejsu. Terzani dotarł do końca wodnej trasy wynoszącej w sumie ponad cztery tysiące kilometrów. W trakcie pokonywania tego dystansu zwracał uwagę między innymi na „cienką” granicę między Związkiem Radzieckim a Chinami oraz na historię jej kształtowania się. Nieobce były mu również rozważania na temat mieszkańców obu brzegów. Scharakteryzował Chińczyków jako pracowitych, Rosjan z kolei jako leniwych. Różnice między nimi wynikały z faktu, że ci pierwsi traktowali swoje ziemie jako „możliwość przetrwania”, zaś ci drudzy „jako zesłanie” utożsamiane z karą.

amur-mapaNa każdym z postojów ekspedycja odwiedzała instytucje państwowe. Terzani przerwy te traktował inaczej niż pozostali uczestnicy wyprawy. Zwiedzał muzea, ale rozmawiał także z ludźmi na tematy polityczne, pytał o wrażenia i ewentualne plany związane z ustąpieniem Gorbaczowa ze stanowiska.

1 września w Nikołajewsku nastąpiło pożegnanie się członków załogi, której część odleciała samolotem do Chabarowska. To właśnie tutaj rozpoczęła się druga część wyprawy włoskiego reportera…

To pierwsza część krótkiej wędrówki, która jak już wiadomo, trwała ostatecznie dwa miesiące. Dalszy opis tej podróży będzie można przeczytać już w przyszłym tygodniu.

The following two tabs change content below.

Mariusz Majta

Rocznik 89'. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Miłośnik motoryzacji. Każdą wolną chwilę poświęcam na pisanie. Odwiedzam zloty motoryzacyjne i często piszę o nich na blogu. Dodatkową pasją jest fotografia motoryzacyjna - lubię jechać do kogoś sfotografować jego projekt i porozmawiać o pasji. Efekty mojego hobby można śledzić nie tylko tutaj, ale również na fp: Cztery Kółka Mariusz Majta.

Ostatnie wpisy Mariusz Majta (zobacz wszystkie)

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>