Gorąca czekolada ze spienionym mlekiem

DSC06358W okresie zimowym często mam okazję próbować tego szczególnie kojarzonego z długimi zimowymi wieczorami deseru – mowa tutaj o gorącej czekoladzie. Uważam, że ten jakże prosty i popularny składnik wymaga szczególnego dopieszczenia i sporej uwagi, by powstał deser godny najlepszych pijalni czekolady. Dziś zdradzę Wam mój sekret na idealnie gładką, gęstą, po prostu pyszną gorącą czekoladę.

Od dłuższego czasu zastanawiałam się w czym tkwi sekret idealnej gorącej czekolady. Przeszukiwałam Internet w nadziei, że znajdę wreszcie przepis idealny… Niestety na próżno. W sieci natrafiałam na różne cudowne rady na to by uzyskać genialną gęstość czekolady – łącznie z dodawaniem mąki ziemniaczanej. W związku z tym opowiem Wam małą anegdotkę…

 … kiedyś z koleżanką za wszelką cenę chciałyśmy zagęścić naszą roztopioną już czekoladę i posłużyłyśmy się właśnie patentem z mąką. Niestety – zamiast ziemniaczanej użyłyśmy krupczatki z myślą, że przecież powinna zagęścić. Chyba domyślacie się, że zamiast aksamitnie gładkiej gorącej czekolady powstał (hmm) czekoladowy grysik… Na jakiś czas odpuściłam eksperymentowanie z czekoladą. Zwyczajnie nie miałam do tego cierpliwości.

Aż pewnego dnia postanowiłam opatentować własny przepis na perfekcyjną gorącą czekoladę. Karnawał jest idealnym momentem, żeby podzielić się z Wami moim cudownym odkryciem kulinarnym.

Czekolada z tego przepisu jest taka właśnie jaka powinna być. Pyszna, gładka, aksamitna, gęsta – lecz bez przesady. Myślę, że jest to deser, który z całą pewnością poprawi Wam humor po ciężkim dniu w pracy, rozgrzeje w zimowy wieczór, a pity w towarzystwie bliskiej osoby wprawi w idealny nastrój.

Co tu dużo mówić – wszystko to zasługa królowej słodyczy – czekolady. To ona posiada takie cudowne właściwości, że w mgnieniu oka potrafi przegonić chandrę gdzieś daleko – kobiety coś o tym wiedzą. Dzięki temu, że zawiera kakao (ważne, by kupować czekoladę o wysokiej zawartości kakao min. 60% – wtedy mamy pewność, że pozytywnie oddziałuje ona na nasz organizm) oraz magnez (który działa uspokajająco i kojąco) powoduje wzrost serotoniny i endorfin w naszym organizmie, przez co czujemy się dobrze, mamy lepszy nastrój. Przypominam jednak, że efekt ten osiągniemy sięgając przede wszystkim po gorzką czekoladę zawierającą duży procent kakaa.

Deser, który zaprezentuję poniżej zawiera połączenie dwóch rodzajów czekolad – czekolady gorzkiej wysokoprocentowej oraz dla przełamania smaku czekolady mlecznej. Według mnie takie połączenie jest idealne zarówno dla naszego zdrowia jak i kubków smakowych. Dodatkowo dla utrzymania lekkości mojej czekolady dodaję do niej spienione mleko – imituje nam to słodką bitą śmietanę, która tak często zwieńcza tego typu desery a z powodzeniem można ją zastąpić równie smacznym i efektownym spienionym mlekiem – przy okazji zaoszczędzimy sporo nadprogramowych kalorii.

Składniki i wykonanie- (na 3 kubki)

- 2 tabliczki czekolady (mix gorzka i mleczna)

- kubeczek śmietanki 30%

- szklanka mleka

- opcjonalnie ulubiony likier

*świetnie smakuje z miodowym rumem, wiśniówką lub likierem pomarańczowym

Czekoladę łamiemy i przerzucamy do miski, którą umieszczamy nad garnkiem z gotującą się wodą. W taki sposób, ciągle mieszając rozpuszczamy czekoladę w tzw. kąpieli wodnej. Jednocześnie w garnku podgrzewamy śmietankę z mlekiem. W momencie, gdy czekolada będzie roztopiona, a śmietanka z mlekiem gorąca (ale nie wrząca) łączymy składniki i powoli, cierpliwie mieszamy szpatułką aż wszystkie składniki połączą się w aksamitną całość. Kiedy uzyskamy satysfakcjonującą nas konsystencję możemy dodać ulubiony likier oczywiście według uznania. Na koniec szklankę zimnego mleka spieniamy (spieniaczem do mleka) przez około 3 minuty. Czekoladę wlewamy do kubków a spienione mleko wlewamy na wierzch tworząc pyszną mleczną piankę.

Zachęcam do wypróbowania przepisu, w moim odczuciu tak przyrządzona czekolada niczym nie odbiega od tych zamawianych przez nas w najlepszych pijalniach.

Tekst i zdjęcie: Paulina Kasprzyk

The following two tabs change content below.

Mariusz Majta

Rocznik 89'. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Miłośnik motoryzacji. Każdą wolną chwilę poświęcam na pisanie. Odwiedzam zloty motoryzacyjne i często piszę o nich na blogu. Dodatkową pasją jest fotografia motoryzacyjna - lubię jechać do kogoś sfotografować jego projekt i porozmawiać o pasji. Efekty mojego hobby można śledzić nie tylko tutaj, ale również na fp: Cztery Kółka Mariusz Majta.

Ostatnie wpisy Mariusz Majta (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>