126/5p – familijna zaraza

11205559_788169984639311_908380681513859802_n

Maluch to samochód, który mając swoje pięć minut, wykorzystał je maksymalnie. Pomińmy ilość sprzedanych egzemplarzy i znaczenie wypełnienia motoryzacyjnej karty historycznej naszego kraju. Aktualnie ceny 126p mocno wywindowały i za pojazd zachowany w dobrym stanie nie wystarczy już wyłożyć „kilka groszy”. Patrząc na Adriana i historię zakupu jego auta, można wywnioskować, że jak się człowiek na coś mocno zaprze, to ani odległość, ani gotówka nie będą w stanie zatrzymać motoryzacyjnej zarazy. W jego przypadku mówmy o zarazie pozytywnej.

Dane osobowe:

Marka: Fiat 126p

Rok: 1984

Znaki szczególne: Ostatnia wypustka modelu na chromach bez listw. Kapliczka.

11150990_704991872957123_8477415499921352305_n

Zaraza

Adrian, podobnie jak w większość przypadków, nie był odporny na motoryzacyjną zarazę. Osobą, którą można za to winić jest tata, wielbiciel 125p. Adrian szybko zaczął szukać czegoś dla siebie. Pierwszym liderem w poszukiwaniach był kultowy VAG – Golf pierwszej generacji. Pomysł przewidywał przeszczep większego, mocniejszego serca, czyli znanej „Vałki”. Zakup „polskiego bandyty” przez tatę spowodował zmianę planów syna. Od momentu ujrzenia 125p wprost zakochał się w polskiej motoryzacji.

W tej przygodzie towarzyszył mi mój przyjaciel, sąsiad który po niecałych 6 miesiącach od mojego kupna „Marchewy” również stał się właścicielem małego fiacika. Odbudowywaliśmy je razem od podstaw i uczyliśmy się na nich wszystkiego, w końcu maluch to najlepsze auto do nauki.

Trasa: Gdańska – Łodź

Adrian znalazł w końcu interesujący egzemplarz. Po przejechaniu ponad trzystu kilometrów zobaczył auto, które postanowił od razu kupić. Ale nie było to łatwe…

Z całym zakupem wiąże się ciekawa historia, gdyż poszukiwałem konkretnie pomarańczowego, taki też jest w dużym Fiacie (co po czasie okazało się zupełnie innym kolorem – „czerwień meksykańska”). Auto znalazłem na olxie. Ogłoszenie zostało zamieszczone rano, koło godziny 7. Dzwoniąc do właściciela (była to już godzina 13) auto było sprzedane. Szczerze – byłem bardzo napalony i nie mogłem sobie odpuścić takiej okazji. Wystawione było za 1000 złotych. Zadzwoniłem ponownie do właściciela i zaproponowałem kwotę 1200 złotych. W ten oto sposób zostałem jego właścicielem.

10398414_853675644755411_329589829701011172_n

„Wizje przyjdźcie do mnie”

Pomysłów na wygląd auta nie brakowało. Aktualnie prezentowany 126p wygląda tak, jak wymarzył go sobie jego właściciel. Zmiany dotarły właściwie wszędzie, nie ominęły najmniejszej śrubki. Z zewnątrz od razu wzrok przykuwają koła. To stalówki dedykowanego do tego modelu. Zostały jednak poszerzone – mamy tutaj szerokość 6 i 6,5j, na koła naciągnięto opony 145/60/12. Jeśli chodzi o rarytasy to do tej kategorii z pewnością trzeba zaliczyć korek bambino, przednią szybę z wersji Brown (reszta została przyciemniona folią), klosze tylnych lamp również Bambino oraz daszki węgierskie. Dopiszmy jedynie, że owe daszki to dziś towar mocno deficytowy. Uwagę zwracają dodatkowo emblematy i halogeny Zelmota.

Nie miałem do tej pory kontroli zdarzyły się podniesione kciuki funkcjonariuszy i zgodzę się z wszystkimi, że auto nie jest dostosowane do polskiego prawa, ale liczę zawsze na wyrozumiałość policjanta (śmiech).

Środek

Tutaj nie obyło się bez zamontowania kultowego elementu. Mowa oczywiście o gałce zmiany biegów. Szybko dołączyła do niej kierownica Monte Carlo oraz piesek z kiwającą głową.

Adrian nie przewiduje już mocnych zmian wizualnych w swoim 126p. Nie chce przekraczać granicy i efektu, który udało się osiągnąć. Każda przejażdżka tym autem, reakcje osób trzecich dają dowody na to, że było warto inwestować każdą wolną chwilę i odkładany fundusz. I jak twierdzi sam właściciel: Jest to pewna odskocznia, oderwanie się od rzeczywistości. Przyznam, że może stać się w jakimś stopniu sposobem na życie. Jadąc nim potrafię się zamknąć w tej metalowej puszce i cieszyć życiem, które kocham.

Znajdziecie nas na fb: MINTS oraz Cztery Kółka Mariusz Majta

11887890_758724630917180_178204803312639496_n

The following two tabs change content below.

Mariusz Majta

Rocznik 89'. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Miłośnik motoryzacji. Każdą wolną chwilę poświęcam na pisanie. Odwiedzam zloty motoryzacyjne i często piszę o nich na blogu. Dodatkową pasją jest fotografia motoryzacyjna - lubię jechać do kogoś sfotografować jego projekt i porozmawiać o pasji. Efekty mojego hobby można śledzić nie tylko tutaj, ale również na fp: Cztery Kółka Mariusz Majta.

Ostatnie wpisy Mariusz Majta (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>